więc jest taka sytuacja. ------ HEMOGLOBINA.! xd
nie no , a tak serio to nie mam czasu na to opowiadanie ii jest tak iż jeśli ktoś chce je za mnie prowadzić i wgl tooo niech do mnie napisze..znaczy w komentarzu . :)
no i wiecie..to już chyba koniec .
Jestem z Was dumna gdyż mam aż 1602 wyświetlenia. o___________O :D
tooo by było na tyle.; D
Narazie . <3
~ Rita . '
wtorek, 26 marca 2013
niedziela, 10 marca 2013
Rozdział XIV
- Elo Elo .! Jak stoicie z linami ? - spytała dziewczyna pojawiając się w mroku .
- siema sieeeema.! Mamy trzy. Musimy się obwiązać , wspiąć na ten dach , a potem zjechać rurą i poskakać po dachach , następnie będzie Twój dom i okno do twojego pokoju . - opowiedzieli jej cały plan , który zaraz wszedł w życie .
- hahahhaa..dobra akcja , chodźcie - wszyscy weszli do domu i skierowali się do kuchni .
- co jemy ? - pytanie padło na Rose
- PIZZA.! - krzyknęła
- taaak.! - wszyscy zaczęli krzyczeć i skakać po kuchni . Przy nich Rose czuła się swobodnie i czuła się potrzebna . Uwielbiała ich towarzystwo . Zamówili pizze i w salonie włączyli filmy .
- to co najpierw ? Horror ? Czy komedia ? - spytała reszty .
- bicz plis.! Z horroru i tak będzie komedia..przecież Ty tu jesteś . - stwierdził Drake i wszyscy jebli śmiechem . Włączyli film i jedząc pizze wpatrywali się w ekran . Tak jak mówili , dzięki brunetce wszystkie horroy przerodziły się w komedie. Po pięciogodzinnym seansie chłopcy pożegnali się z przyjaciółką i wrócili do siebie , a dziewczyna poszła się wykąpać i od razu zasnęła .
Obudziła się dość wcześnie , przemyła twarz i w samej koszulce i bieliźnie zeszła na dół . Wchodząc do kuchni oniemiała .
- co Ty tu robisz ? - powiedziała oschle do chłopaka
- siedzę , nie widać ? - odpowiedział z cwaniackim uśmiechem
- nie , nie widać . Jest dopiero 7:45 nie pierdol , że tu spałeś . - usiadła na blacie i nalała sobie soku do szklanki ,a następnie upiła łyk .
- spałem tu - dziewczyna wypluła to co miała w buzi i bez słowa poszła do siebie . Przebrała się w to : http://www.polyvore.com/bez_tytu%C5%82u_87/set?id=74875210 i zeszła na dół .
- wychodzę.! - krzyknęła i trzasnęła drzwiami wcześniej biorą swoją deskę .
- siema siema , jak tam ? - odebrała telefon od przyjaciela
- cześć Rose , Rayan jest w szpitalu , przyjedź tu szybko , źle z nim .
- już jadę .- schowała telefon do kieszeni spodni i stanęła na desce następnie rozpędzając się .
- co z nim ? - spytała przyjaciół siadając na krzesłach szpitalnych .
- źle , nie wybudził się i nie możemy do niego wejść .
- w ogólne co mu się stało ?
- wjechał deską pod auto . Lekarze dają mu niewielkie szanse na przeżycie .
- co ? ! On przeżyje , musi przeżyć.! Zobaczycie , że wszystko będzie dobrze i będzie zdrowy , a jak wyjdzie ze szpitala wszyscy pójdziemy na rampy i obiad.! Rozumiecie ?! - krzyczała ze łzami w oczach , kochała ich wszystkich jak braci , nie mogłaby stracić żadnego z nich , to tak jakby stracić część siebie .
- panie doktorze czy mogę do niego wejść ? - spytała lekarza przechodzącego obok sali w której leżał jej przyjaciel .
- nie . - odpowiedział stanowczo
- muszę tam wejść, rozumie pan ? - powiedziała równie oschle co on
- dobrze , ale tylko na 10 minut . - weszła do sali i usiadła przy chłopaku .
- nie możesz nas zostawić , rozumiesz ? Nie wybaczymy ci tego nigdy , masz się obudzić i być zdrowym . Bez pożegnania nie pozwolę ci odejść , nie pozwolę ci odejść nigdy . Bez ciebie to nie będzie to samo . Jak wyjdziesz ze szpitala i będziesz już zdrowy idziemy na rampy i obiad , więc nie możesz teraz odejść . Proszę , bądź silny i się obudź . Wiem , że mnie słyszysz Rayan . Otwórz oczy i uśmiechnij się do mnie . Proszę . . - pojedyncza łza spłynęła jej po policzku i wpatrywała się w chłopaka , ale on tylko leżał bez ruchu ..nie otwierał oczu , nie poruszył nawet palcem .
- proszę pani , czas się skończył , proszę wyjść . - doktor wszedł do sali razem z pielęgniarką , aby wymienić kroplówkę chłopakowi . Dziewczyna wyszła i biorąc swoją deskę wróciła do domu .
- jestem . . - powiedziała ledwo słyszalnie wycierając łzy , które ciągle spływały jej po powiekach . Zostawiła deskę i buty przy drzwiach i skierowała się do salonu . Założyła na uszy słuchawki i otuliła się w koc http://www.polyvore.com/cgi/set?id=74993786&.locale=pl , a następnie usiała w dużym fotelu i pozwoliła spływać łzom . Nie zauważyła kiedy Bieber usiadł obok niej i wpatrywał się w nią .
- chcę być sama . . -powiedziała łamiącym się głosem .
- dlaczego płaczesz ?
- nie ważne , i tak nie pomożesz .
- daj mi szanse . .
- w ogólne co ty tutaj dalej robisz ? Nowy dom sobie znalazłeś ? Chcesz mi ukraść rodziców ?
- jaa..- nie pozwoliła mu dokończyć
- z reszta nieważne i tak nie mają dla mnie czasu , ja nawet nie wiem czy oni wiedzą , że istnieje .. jakbym uciekła na miesiąc to by się nawet nie skapnęli . Bierz ich sobie . .
- nie chcę ci odebrać rodziców , razem pracujemy i to wszystko . - oznajmił
- no tak , praca jest najważniejsza . . - powiedziała to ledwo słyszalnie - oni myślą , że zastąpią swoją miłość hajsem . Powodzenia . Mam dość , idę się przejść .
- teraz ? jest ciemno . . i późno . - powiedział Justin zagradzając jej drogę .
- no i co z tym w związku ?
- to , że może ci się coś stać .
- taa ? i kto to zauważy ? komu będzie przykro ? Nikomu . . więc nie mam nic do stracenia .
- a Twoi przyjaciele ? Ja ? Rodzice ? Rodzina ? - spytał
- ugh..nie znam mojej rodziny rozumiesz ? Rodzice mojej mamy nie żyją , a ona nie miała rodzeństwa..od strony taty też nikogo nie znam , a rodzice nawet nie zauważą , że mnie niema . Miłej pracy i nocy . Na razie . - była przy drzwiach , ale chłopak nie pozwolił jej wyjść .
- kurwa , czego ty jeszcze ode mnie chcesz.?! Człowieku ja na ciebie nie lecę , bo jesteś wielką gwiazdą , nie jestem taka jak wszystkie.! Zrozum , że cie nie lubię .! Wypuść mnie , bo zacznę krzyczeć .
- krzycz . Nikogo niema . Twoi rodzice pojechali po coś do studia . - powiedział bez emocji
- no to tym bardziej będę mieć w dupie czy jestem czy mnie nie ma .
- przestań tak mówić . .
- spierdalaj i nie mów mi co mam robić . Mam cię kurwa dość .! - odepchnęła go i wyszła , ale nie zaszła daleko , bo chłopak ją dogonił i wziął na ręce , a następnie zaniósł do domu .
- nigdzie nie pójdziesz . . - powiedział stanowczo i stał w taki sposób , że nie mogła wyjść z pomieszczenia .
- kurwa nie rozumiesz , że potrzebuję spaceru.?! Nienawidzę tego domu .! Wypuść mnie . . - głos coraz bardziej jej się łamał , nie mogła już wytrzymać . Nigdy nikt nie martwił się o to czy jej się coś stanie czy nie . Nie wiedziała co ma robić . .
- nie , przykro mi , ale nie wypuszczę cię . - powiedział spokojnie , a dziewczyna nie miała już siły i pobiegła do salonu . Wtuliła się w fotel , otuliła ciepłym kocem i po prostu się rozpłakała . Chłopak widząc to nie wiedział jak ma się zachować , myślał , że to przez niego , ale mimo wszystko podszedł do niej i ściągnął z jej twarzy koc .
- to przeze mnie ? - zapytał smutnym głosem , ale dziewczyna tylko na niego popatrzyła , wstała i przytuliła się do niego . Potrzebowała tego . Chłopak był lekko oszołomiony , ale objął ją i mocniej przytulił . Po chwili dziewczyna uspokoiła się i oderwała od chłopaka .
- przepraszam .. -powiedziała speszona i odwróciła się , żeby pobiec do swojego pokoju , ale szatyn chwycił ją za nadgarstek .
- nie masz za co . . powiesz mi teraz co się dzieje ? - powiedział patrząc w jej oczy . Dziewczyna usiadła na kanapie i poklepała miejsce obok siebie , na co chłopak usiadł obok niej .
- mój przyjaciel jest w szpitalu , wjechał deską pod auto i jeszcze się nie obudził . . nie mogę go stracić , to tak jakbym straciła część siebie .. wiesz jak to jest ? To cholernie boli , boje się , że on umrze , boję się , że już nie będzie tak jak zawsze . . a teraz jeszcze ty . . nikt nigdy nie pokazał mi co to jest milość , nie potrafię kochać , nikt nigdy się o mnie nie martwił . . zawsze wychodziłam o tej porze na miasto , żeby najeść się strachu , a ty mi nie pozwoliłeś dziś tego zrobić i nie rozumiem dlaczego . Proszę , powiedz mi .
- bo się martwię .
- przecież ty mnie nawet nie znasz. .
- ale widzę , że nie jesteś szczęśliwa .
- ale przecież ja . .
- ja to po prostu widzę .
- jak to jest kochać ? - spytała go i popatrzyła w jego oczy .
- kiedyś sama tego doświadczysz . - lekko się uśmiechnął .
- nie jestem pewna , ja nie wiem jak to jest , nie potrafię kochać . . naucz mnie .
- ja ?
- tak . Właśnie ty .
_______________________________________________
Siemaneczko.! ;3
Wena była i jej potem nie było , potem znów jej nie było i potem znów była . Rozdział..nie wiem jak wyszedł , licze na komentarze . W każdym bądź razie jak będzie 10 komentarzy to dodam nastepny rozdzial za tydzień . Jeśli nie to następny zobaczycie za dwa tygodnie . :)
Soóweczka za taki szantazyk no ,ale coz.xd
Ogólnie nie spodziewałam się aż 1050 wyświetlen , nirmalnie lolz. <3
Jeśli macie jakieś pomysły na dalsze ciągi opowiadania to wiecie , napiszcie w komentarzu i ja spróbuję to wykorzystać . :)
~ Rita . '
- siema sieeeema.! Mamy trzy. Musimy się obwiązać , wspiąć na ten dach , a potem zjechać rurą i poskakać po dachach , następnie będzie Twój dom i okno do twojego pokoju . - opowiedzieli jej cały plan , który zaraz wszedł w życie .
- hahahhaa..dobra akcja , chodźcie - wszyscy weszli do domu i skierowali się do kuchni .
- co jemy ? - pytanie padło na Rose
- PIZZA.! - krzyknęła
- taaak.! - wszyscy zaczęli krzyczeć i skakać po kuchni . Przy nich Rose czuła się swobodnie i czuła się potrzebna . Uwielbiała ich towarzystwo . Zamówili pizze i w salonie włączyli filmy .
- to co najpierw ? Horror ? Czy komedia ? - spytała reszty .
- bicz plis.! Z horroru i tak będzie komedia..przecież Ty tu jesteś . - stwierdził Drake i wszyscy jebli śmiechem . Włączyli film i jedząc pizze wpatrywali się w ekran . Tak jak mówili , dzięki brunetce wszystkie horroy przerodziły się w komedie. Po pięciogodzinnym seansie chłopcy pożegnali się z przyjaciółką i wrócili do siebie , a dziewczyna poszła się wykąpać i od razu zasnęła .
Obudziła się dość wcześnie , przemyła twarz i w samej koszulce i bieliźnie zeszła na dół . Wchodząc do kuchni oniemiała .
- co Ty tu robisz ? - powiedziała oschle do chłopaka
- siedzę , nie widać ? - odpowiedział z cwaniackim uśmiechem
- nie , nie widać . Jest dopiero 7:45 nie pierdol , że tu spałeś . - usiadła na blacie i nalała sobie soku do szklanki ,a następnie upiła łyk .
- spałem tu - dziewczyna wypluła to co miała w buzi i bez słowa poszła do siebie . Przebrała się w to : http://www.polyvore.com/bez_tytu%C5%82u_87/set?id=74875210 i zeszła na dół .
- wychodzę.! - krzyknęła i trzasnęła drzwiami wcześniej biorą swoją deskę .
- siema siema , jak tam ? - odebrała telefon od przyjaciela
- cześć Rose , Rayan jest w szpitalu , przyjedź tu szybko , źle z nim .
- już jadę .- schowała telefon do kieszeni spodni i stanęła na desce następnie rozpędzając się .
- co z nim ? - spytała przyjaciół siadając na krzesłach szpitalnych .
- źle , nie wybudził się i nie możemy do niego wejść .
- w ogólne co mu się stało ?
- wjechał deską pod auto . Lekarze dają mu niewielkie szanse na przeżycie .
- co ? ! On przeżyje , musi przeżyć.! Zobaczycie , że wszystko będzie dobrze i będzie zdrowy , a jak wyjdzie ze szpitala wszyscy pójdziemy na rampy i obiad.! Rozumiecie ?! - krzyczała ze łzami w oczach , kochała ich wszystkich jak braci , nie mogłaby stracić żadnego z nich , to tak jakby stracić część siebie .
- panie doktorze czy mogę do niego wejść ? - spytała lekarza przechodzącego obok sali w której leżał jej przyjaciel .
- nie . - odpowiedział stanowczo
- muszę tam wejść, rozumie pan ? - powiedziała równie oschle co on
- dobrze , ale tylko na 10 minut . - weszła do sali i usiadła przy chłopaku .
- nie możesz nas zostawić , rozumiesz ? Nie wybaczymy ci tego nigdy , masz się obudzić i być zdrowym . Bez pożegnania nie pozwolę ci odejść , nie pozwolę ci odejść nigdy . Bez ciebie to nie będzie to samo . Jak wyjdziesz ze szpitala i będziesz już zdrowy idziemy na rampy i obiad , więc nie możesz teraz odejść . Proszę , bądź silny i się obudź . Wiem , że mnie słyszysz Rayan . Otwórz oczy i uśmiechnij się do mnie . Proszę . . - pojedyncza łza spłynęła jej po policzku i wpatrywała się w chłopaka , ale on tylko leżał bez ruchu ..nie otwierał oczu , nie poruszył nawet palcem .
- proszę pani , czas się skończył , proszę wyjść . - doktor wszedł do sali razem z pielęgniarką , aby wymienić kroplówkę chłopakowi . Dziewczyna wyszła i biorąc swoją deskę wróciła do domu .
- jestem . . - powiedziała ledwo słyszalnie wycierając łzy , które ciągle spływały jej po powiekach . Zostawiła deskę i buty przy drzwiach i skierowała się do salonu . Założyła na uszy słuchawki i otuliła się w koc http://www.polyvore.com/cgi/set?id=74993786&.locale=pl , a następnie usiała w dużym fotelu i pozwoliła spływać łzom . Nie zauważyła kiedy Bieber usiadł obok niej i wpatrywał się w nią .
- chcę być sama . . -powiedziała łamiącym się głosem .
- dlaczego płaczesz ?
- nie ważne , i tak nie pomożesz .
- daj mi szanse . .
- w ogólne co ty tutaj dalej robisz ? Nowy dom sobie znalazłeś ? Chcesz mi ukraść rodziców ?
- jaa..- nie pozwoliła mu dokończyć
- z reszta nieważne i tak nie mają dla mnie czasu , ja nawet nie wiem czy oni wiedzą , że istnieje .. jakbym uciekła na miesiąc to by się nawet nie skapnęli . Bierz ich sobie . .
- nie chcę ci odebrać rodziców , razem pracujemy i to wszystko . - oznajmił
- no tak , praca jest najważniejsza . . - powiedziała to ledwo słyszalnie - oni myślą , że zastąpią swoją miłość hajsem . Powodzenia . Mam dość , idę się przejść .
- teraz ? jest ciemno . . i późno . - powiedział Justin zagradzając jej drogę .
- no i co z tym w związku ?
- to , że może ci się coś stać .
- taa ? i kto to zauważy ? komu będzie przykro ? Nikomu . . więc nie mam nic do stracenia .
- a Twoi przyjaciele ? Ja ? Rodzice ? Rodzina ? - spytał
- ugh..nie znam mojej rodziny rozumiesz ? Rodzice mojej mamy nie żyją , a ona nie miała rodzeństwa..od strony taty też nikogo nie znam , a rodzice nawet nie zauważą , że mnie niema . Miłej pracy i nocy . Na razie . - była przy drzwiach , ale chłopak nie pozwolił jej wyjść .
- kurwa , czego ty jeszcze ode mnie chcesz.?! Człowieku ja na ciebie nie lecę , bo jesteś wielką gwiazdą , nie jestem taka jak wszystkie.! Zrozum , że cie nie lubię .! Wypuść mnie , bo zacznę krzyczeć .
- krzycz . Nikogo niema . Twoi rodzice pojechali po coś do studia . - powiedział bez emocji
- no to tym bardziej będę mieć w dupie czy jestem czy mnie nie ma .
- przestań tak mówić . .
- spierdalaj i nie mów mi co mam robić . Mam cię kurwa dość .! - odepchnęła go i wyszła , ale nie zaszła daleko , bo chłopak ją dogonił i wziął na ręce , a następnie zaniósł do domu .
- nigdzie nie pójdziesz . . - powiedział stanowczo i stał w taki sposób , że nie mogła wyjść z pomieszczenia .
- kurwa nie rozumiesz , że potrzebuję spaceru.?! Nienawidzę tego domu .! Wypuść mnie . . - głos coraz bardziej jej się łamał , nie mogła już wytrzymać . Nigdy nikt nie martwił się o to czy jej się coś stanie czy nie . Nie wiedziała co ma robić . .
- nie , przykro mi , ale nie wypuszczę cię . - powiedział spokojnie , a dziewczyna nie miała już siły i pobiegła do salonu . Wtuliła się w fotel , otuliła ciepłym kocem i po prostu się rozpłakała . Chłopak widząc to nie wiedział jak ma się zachować , myślał , że to przez niego , ale mimo wszystko podszedł do niej i ściągnął z jej twarzy koc .
- to przeze mnie ? - zapytał smutnym głosem , ale dziewczyna tylko na niego popatrzyła , wstała i przytuliła się do niego . Potrzebowała tego . Chłopak był lekko oszołomiony , ale objął ją i mocniej przytulił . Po chwili dziewczyna uspokoiła się i oderwała od chłopaka .
- przepraszam .. -powiedziała speszona i odwróciła się , żeby pobiec do swojego pokoju , ale szatyn chwycił ją za nadgarstek .
- nie masz za co . . powiesz mi teraz co się dzieje ? - powiedział patrząc w jej oczy . Dziewczyna usiadła na kanapie i poklepała miejsce obok siebie , na co chłopak usiadł obok niej .
- mój przyjaciel jest w szpitalu , wjechał deską pod auto i jeszcze się nie obudził . . nie mogę go stracić , to tak jakbym straciła część siebie .. wiesz jak to jest ? To cholernie boli , boje się , że on umrze , boję się , że już nie będzie tak jak zawsze . . a teraz jeszcze ty . . nikt nigdy nie pokazał mi co to jest milość , nie potrafię kochać , nikt nigdy się o mnie nie martwił . . zawsze wychodziłam o tej porze na miasto , żeby najeść się strachu , a ty mi nie pozwoliłeś dziś tego zrobić i nie rozumiem dlaczego . Proszę , powiedz mi .
- bo się martwię .
- przecież ty mnie nawet nie znasz. .
- ale widzę , że nie jesteś szczęśliwa .
- ale przecież ja . .
- ja to po prostu widzę .
- jak to jest kochać ? - spytała go i popatrzyła w jego oczy .
- kiedyś sama tego doświadczysz . - lekko się uśmiechnął .
- nie jestem pewna , ja nie wiem jak to jest , nie potrafię kochać . . naucz mnie .
- ja ?
- tak . Właśnie ty .
_______________________________________________
Siemaneczko.! ;3
Wena była i jej potem nie było , potem znów jej nie było i potem znów była . Rozdział..nie wiem jak wyszedł , licze na komentarze . W każdym bądź razie jak będzie 10 komentarzy to dodam nastepny rozdzial za tydzień . Jeśli nie to następny zobaczycie za dwa tygodnie . :)
Soóweczka za taki szantazyk no ,ale coz.xd
Ogólnie nie spodziewałam się aż 1050 wyświetlen , nirmalnie lolz. <3
Jeśli macie jakieś pomysły na dalsze ciągi opowiadania to wiecie , napiszcie w komentarzu i ja spróbuję to wykorzystać . :)
~ Rita . '
sobota, 2 marca 2013
Rozdział XIII
- co za idiota . . - powiedziała sama do siebie wspominając wczorajszy wieczór . Nie spasował jej ten typ i nie chciała go więcej spotkać . Mimo tego iż był miły dla niej to nieodpowiedni chłopak . Ubrana w to : http://www.polyvore.com/bez_tytu%C5%82u_81/set?id=70034169 zeszła na dół w celu zjedzenia śniadania .
- cześć Córeczko - przywitała ją mama na co dziewczyna krzywo na nią popatrzyła i uniosła jedną brew ku gorze .
- czemu tak patrzysz ?
- bo pierwszy raz się tak do mnie odezwałaś i nie wiem czy to rzeczywistość czy złudzenie . - powiedziała oschle .
- przestań . Wcale tak nie jest . - powiedziała jej mama odwracając wzrok i udając , że czegoś szuka .
- sama siebie oszukujesz . Idę coś zjeść na miasto . Nie wiem kiedy wrócę . - oznajmiła i biorąc deskę wyszła z domu kierując się do miasta . Nie było zbyt ciepło , ale dało się wytrzymać . Dziewczyna jechała na deskorolce po chodniku robiąc od czasu do czasu różne triki aż dojechała do KFC .
- siemanko Stef - przywitała się z szefową , która znała ją lepiej niż jej mama .
- hej Rosi . Co Ci podać .? - spytała i uśmiechnęła się do dziewczyny .
- to co zawsze - odwzajemniła uśmiech i czekała na zamówienie .
- cześć Rosi. - odwróciła się słysząc swoje imię za sobą .
- ohh..znowu Ty ?
- tak . Porozmawiamy ? - spytał siadając obok .
- nie , ja muszę już iść . Spieszę się . - nie czekając na swoje zamówienie wyszła z KFC .Nie chciała mu się zwierzać , a już tym bardziej nie chciała od niego pomocy . Nie wiedziała gdzie ma teraz iść , ale po chwili zastanowienia ruszyła na rampy .
- siema siema. - przywitała się z przyjaciółmi i wyjęła swoja deskę ze schowka .
- przyjdziecie dziś do mnie ? Nikogo prawdopodobnie nie będzie i będzie mi się nudziło . Wypożyczymy filmy i kupie jakieś żarcie .
- jeszcze pytasz ? Możemy wejść balkonem ? - spytał Drake
- hahahaha..dlaczego balkonem a nie drzwiami Baranie ? - spytał Jake
- ei , to jest zajebisty pomysł , ja też chcę.! - napaliła się dziewczyna .
- jak a się cieszę , że Cię mam . - przytulił ją chłopak i wszyscy poszli na rampę .
- wróciłam.! - krzyknęła wchodząc do domu - pewnie sobie chuja z tego robicie . . -dodała ciszej i ku jej zdziwieniu..nie , nie zdziwiła się , gdy usłyszała tylko głos swojego ojca ' nie , nie , to nie tak . . Samantha.! Pomóż mi.! ' .
Nie przeszkadzając rodzicom wyjęła z lodówki napój energetyczny i poszła o swojego pokju .
- kurwa , jestem niewidzialna - powiedziała sama do siebie i włączając laptopa piła napój . Pierwsze na co weszła to plotki . oczywiście na samym początku największym nagłówkiem ' Samantha i Edward Carner już pracują nad nowym filmem.! Jesteście ciekawi szczegółów .? My też.! ' po zobaczeni tego od nie chcenia wyłączyła stronę i puściła piosenki . Po 3 godzinach leżenia na łóżku przebrała się w to : http://www.polyvore.com/untitled_1507/set?id=69949708 i krzycząc , e wychodzi wybiegła z domu wpadając na kogoś .
- kurwa no nie . - wkurzona dziewczyna przewróciła się i spojrzała na przeszkodę . Okazał się nią Justin .
- kurwa co Ty nie widzisz , że biegnę ? - ominęła go , ale ten ją złapał za rękę .
- gdzie idziesz ? Jest ciemno .
- nie martw się o mnie martw się o film . Nie idę sama , narazie . - wyrwała się z uścisku i pobiegła w stronę umówionego wcześnie miejsca .
__________________________________
Siema siema . ;D
Rozdział chujoowy. ; O ale normalnie choruje na brak weny . : (
Następny rozdział postaram się doda dłuższy i za tydzień .
Tymczasem jest tylko to .
Wgl nie spodziewałam się aż tylu wyświetleń . Jt w miłym szoku . <3
- cześć Córeczko - przywitała ją mama na co dziewczyna krzywo na nią popatrzyła i uniosła jedną brew ku gorze .
- czemu tak patrzysz ?
- bo pierwszy raz się tak do mnie odezwałaś i nie wiem czy to rzeczywistość czy złudzenie . - powiedziała oschle .
- przestań . Wcale tak nie jest . - powiedziała jej mama odwracając wzrok i udając , że czegoś szuka .
- sama siebie oszukujesz . Idę coś zjeść na miasto . Nie wiem kiedy wrócę . - oznajmiła i biorąc deskę wyszła z domu kierując się do miasta . Nie było zbyt ciepło , ale dało się wytrzymać . Dziewczyna jechała na deskorolce po chodniku robiąc od czasu do czasu różne triki aż dojechała do KFC .
- siemanko Stef - przywitała się z szefową , która znała ją lepiej niż jej mama .
- hej Rosi . Co Ci podać .? - spytała i uśmiechnęła się do dziewczyny .
- to co zawsze - odwzajemniła uśmiech i czekała na zamówienie .
- cześć Rosi. - odwróciła się słysząc swoje imię za sobą .
- ohh..znowu Ty ?
- tak . Porozmawiamy ? - spytał siadając obok .
- nie , ja muszę już iść . Spieszę się . - nie czekając na swoje zamówienie wyszła z KFC .Nie chciała mu się zwierzać , a już tym bardziej nie chciała od niego pomocy . Nie wiedziała gdzie ma teraz iść , ale po chwili zastanowienia ruszyła na rampy .
- siema siema. - przywitała się z przyjaciółmi i wyjęła swoja deskę ze schowka .
- przyjdziecie dziś do mnie ? Nikogo prawdopodobnie nie będzie i będzie mi się nudziło . Wypożyczymy filmy i kupie jakieś żarcie .
- jeszcze pytasz ? Możemy wejść balkonem ? - spytał Drake
- hahahaha..dlaczego balkonem a nie drzwiami Baranie ? - spytał Jake
- ei , to jest zajebisty pomysł , ja też chcę.! - napaliła się dziewczyna .
- jak a się cieszę , że Cię mam . - przytulił ją chłopak i wszyscy poszli na rampę .
- wróciłam.! - krzyknęła wchodząc do domu - pewnie sobie chuja z tego robicie . . -dodała ciszej i ku jej zdziwieniu..nie , nie zdziwiła się , gdy usłyszała tylko głos swojego ojca ' nie , nie , to nie tak . . Samantha.! Pomóż mi.! ' .
Nie przeszkadzając rodzicom wyjęła z lodówki napój energetyczny i poszła o swojego pokju .
- kurwa , jestem niewidzialna - powiedziała sama do siebie i włączając laptopa piła napój . Pierwsze na co weszła to plotki . oczywiście na samym początku największym nagłówkiem ' Samantha i Edward Carner już pracują nad nowym filmem.! Jesteście ciekawi szczegółów .? My też.! ' po zobaczeni tego od nie chcenia wyłączyła stronę i puściła piosenki . Po 3 godzinach leżenia na łóżku przebrała się w to : http://www.polyvore.com/untitled_1507/set?id=69949708 i krzycząc , e wychodzi wybiegła z domu wpadając na kogoś .
- kurwa no nie . - wkurzona dziewczyna przewróciła się i spojrzała na przeszkodę . Okazał się nią Justin .
- kurwa co Ty nie widzisz , że biegnę ? - ominęła go , ale ten ją złapał za rękę .
- gdzie idziesz ? Jest ciemno .
- nie martw się o mnie martw się o film . Nie idę sama , narazie . - wyrwała się z uścisku i pobiegła w stronę umówionego wcześnie miejsca .
__________________________________
Siema siema . ;D
Rozdział chujoowy. ; O ale normalnie choruje na brak weny . : (
Następny rozdział postaram się doda dłuższy i za tydzień .
Tymczasem jest tylko to .
Wgl nie spodziewałam się aż tylu wyświetleń . Jt w miłym szoku . <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)